Menu

Słowo pastora

Wiosna, to pora odświeżających deszczów i burz, kwitnących drzew, kwiatów. No może ktoś powiedzieć, nie tym razem. Jakoś w naszym regionie ostatnio nie wiele padało, a tym bardziej nie było burzy. Nie wszyscy zresztą lubią burze, błyskawice, gromy. Ale jakie jest powietrze po burzy, aż chce się oddychać pełną piersią.
Właśnie w takim czasie, ogrodnicy, rolnicy wyczekują obfitych opadów, a nawet burz. Odwrotnie jest jednak w naszym codziennym, osobistym życiu. Gdyż takich burz ani nie oczekujemy, ani nie chcemy aby do nas przychodziły. Jednak tak jak w przyrodzie, tak i w życiu, burz nie da się zaplanować, a tym bardziej ominąć. One przychodzą i tak jak w przyrodzie, tak i w życiu często przynoszą tragedie i zniszczenie. Ale też, przynoszą oczyszczenie, zmianę, a po burzy najczęściej świeci słońce. Jak reagujemy, kiedy burze życia ogarniają nasze rodziny, bliskich, nas samych? To naturalne, że boimy się takich sytuacji, że wywołują one w nas strach, a nie często panikę. Chciałoby się uciec, schować, ale nie ma dokąd, lub nie ma gdzie. W Ew.Mateusza, 8 rozdziale wiersze 23-27 czytamy o wydarzeniu, które przytrafiło się uczniom Jezus, kiedy to Oni znaleźli się w środku burzy, burzy na morzu. Czytając ten fragment widzimy, że ich Pan i Mistrz, Jezus, był razem z nimi, był z nimi w łodzi, a pomimo to ich serca wypełnione były strachem i przerażeniem, wołając Panie, ratuj, giniemy. Chyba ten głos, to wołanie jest bliskie wielu z nas, którzy przechodziliśmy przez takie życiowe sytuacje – Panie ratuj, pomóż, ginę!!! Wiemy z przekazu Ewangelii, że Jezus wstał, zgromił wiatr, i burzę, i morze, i nastała cisza. Pokazał swoim uczniom, jaką ma moc, ale również pokazał, że ich głos jest słyszalny, że go obchodzi, a ich los nie jest mu obojętny. Mogli doświadczyć opieki i troski swojego Mistrza. Tak jak mówi nasze polskie przysłowie, że przyjaciół poznaje się w biedzie, w trudnościach, pośród życiowych burz. Czy są z nami, czy się troszczą, czy są gotowi pomóc. Tak oni poznali troskę i opiekę swojego Mistrza „w biedzie”.

Drogi Siostro, Bracie, Przyjacielu, a kto o Ciebie się troszczy, do kogo Ty uciekasz pośród życiowych burz i kłopotów. Kto daje Ci schronienie, kto jest źródłem Twojego bezpieczeństwa? Czy szukasz, czy wołasz, czy zwracasz się do Jezusa? Dla wielu z nas, sytuacja społeczna, polityczna, finansowa, rodzina, może być źródłem niepewności i strachu. Wielu z nas poszukuje solidnego oparcia, gwarancji na przyszłość.Więc gdzie, w czyich rękach, twoja przyszłość, przyszłość twojej rodziny będzie bezpieczna, sprawi, że pomimo życiowych zawirowań i burz, pośród niekończącej się pandemii, innych chorób będziesz mógł spokojnie patrzeć w przód? Pozwól, że zdam Ci proste pytanie, wprost retoryczne: Czy w Twojej łodzi jest Chrystus Pan? Czy w twojej codzienności On jest obecny, czy On jest gwarancją Twojego spokoju, gwarancją Twojej nadziei? Czy masz do kogo zawołać? Chcę Ci dzisiaj powiedzieć, na podstawie słów Ewangelii, że tylko z Nim i tylko w Jego ręku ty, twoje życie, twoja rodzina, praca, przyszłość będą bezpieczne. Tylko On jest gwarantem bezpieczeństwa i spokoju pośród KAŻDEJ życiowej zawieruchy i burzy. Czemu zwlekasz, zaproś go do Swojej Łodzi, do swojego życia i zaufaj mu i powierz w Jego ręce ster, aby On kierował Cię na spokojne wody.


Wasz pastor
Leszek Wakuła